Usability sklepów internetowych
Filed Under (informatyka) by Tomek on 14-04-2009
A dokładniej sklepów internetowych z zegarkami. Szukając ciekawego, eleganckiego zegarka na studencką kieszeń, próbowałem przejrzeć ofert sklepów, które znalazły się na pierwszej stronie wyników wyszukiwania Google pod hasłem “zegarki”. Dodatkowo wziąłem “pod nóż” cztery inne serwisy: allegro, ceneo, cokupic i skapiec (kolejność alfabetyczna), ponieważ znalazły się one w linkach sponsorowanych.
Wyszukiwarki produktów
Jako osoba niezbyt biegła w temacie zegarków, chciałem zacząć od wyszukiwarki. Na większości stron nie znalazłem takiego rozwiązania, a katalog kilkuset/kilku tysięcy produktów do przejrzenia ręcznie (do tego w zwietrzałej już trochę szacie graficznej), nie wyglądał zachęcająco.
Na kilku stronach udało mi się znaleźć wyszukiwarki. W nich głównym problemem były dziwne, dla mnie, kryteria wyszukiwania. Z większości z nich nie miałem żadnych preferencji – skąd mogę wiedzieć, czy lepszy dla mnie będzie mechanizm kwarcowy, radiowy, mechaniczny, czy na zubożony uran; czy lepiej wybrać szkło mineralne czy szmaragdowe. Tu wyszedł brak na stronach materiałów edukacyjnych, z których mógłbym się dowiedzieć bliżej, czym różnią się te parametry i jak dużą wagę do nich przywiązywać. Z kolei, jeżeli w jakiejś kategorii miałem jakieś preferencje, to opcje do wyboru były najczęściej niejasne. Czym różni się styl elegancki od klasycznego, a czym sportowy od uniwersalnego? Czy trzeba było tworzyć kategorię zegarków unisex, czy lepszym wyjściem nie było otagowanie zegarka jednocześnie jako męski i żeński, albo dodanie go dwa razy w dwóch kategoriach, jeśli takie są ograniczenia skryptu sklepu? Co jeśli szukam zegarka z przedziału cenowego 80-150, a nie <50, 51-99, 100-199?
Kategorie
Po nieudanych próbach z wyszukiwarkami zagryzłem zęby i ruszyłem na ręczne przeszukiwanie katalogów. Tu też było kilka problemów. W pierwszej kolejności musiałem wybrać, jakiego producenta zegarek mnie interesuje. Wybór był szeroki – prawie wszędzie 20-kilka firm, z czego 90% nazw nic mi nie mówiło, a o 10% wiedziałem, że produkują markowe ubrania, ale o jakości ich chronometrów nie miałem bladego pojęcia.
Wybrałem na chybił trafił kilku producentów, którzy brzmieli elegancko i rozpocząłem przeglądanie. W jednym serwisie zostało mi to uniemożliwione przez nadmiernie rozbudowane drzewo kategorii, które nie pokazywało mi żadnych produktów, dopóki nie dotarłem na sam dół, gdzie najczęściej znajdował się tylko jeden produkt. Po trzech takich wyprawach serwis odszedł w otchłań historii przeglądarki.
Dużym zaskoczeniem było to, co znalazłem na innej stronie po kliknięciu na link “poniżej 500 zł” w menu “zegarki wg. ceny”. Sprawdzałem trzy razy, czy dobrze przeczytałem i za każdym razem na pierwszej stronie z 20 wynikami otrzymywałem jeden zegarek na samym dole strony, a pozostałe wyniki stanowiły czapki, torby, paski.
Ostatnią rzeczą jeśli chodzi o kategorie, czego nie znalazłem nigdzie, był wybór ilości produktów pokazywanych na jednej stronie. Wyświetlenie 9 czy 16 produktów, kiedy chcę tylko obejrzeć pobieżnie zdjęcia i przejść na następną (z kilkudziesięciu) stron, nie jest wystarczającą liczbą. Nie miałbym nic przeciwko wyświetleniu mi 100 wyników na stroną i zredukowanie ilości kliknięć przy przechodzeniu między stronami do zaledwie kilku.
Porównywarki
Nazwa trochę myląca, bo niewiele mi się udało porównać, ale chodzi o 4 serwisy wymienione na początku wpisu.
Allegro. Do szukania ciekawego produktu nie nadaje się w ogóle. Na małych zdjęciach w tabeli wyników nie widać praktycznie nic i są bardziej informacją, że mogę kliknąć link, żeby zobaczyć coś więcej. Pomogło mi jedynie, kiedy sprawdzałem ceny jedynego zegarka, który udało mi się wybrać na innej stronie. Z opisów napisanych przez sprzedawców w celu (tak mi się wydaje) zachęcenia mnie do zakupu, dowiedziałem się, że mała tarcza sekundowa jest tylko atrapą, a design zegarka jest kopią modelu “znanej niemieckiej firmy”. Jak można się domyślić, zegarka nie mam zamiaru kupować.
Ceneo. Korzystałem z jego wyszukiwarki szukając laptopa i było tam mnóstwo pomocnych filtrów, które pozwoliły mi wybrać dokładnie to, czego chciałem. Po dziale z zegarkami spodziewałem się czegoś podobnego, więc ceneo spadło z wysokiego konia. Wyniki udało mi się ograniczyć do 64 stron i nie potrafiłem już nic więcej z tych kilku filtrów wycisnąć, więc opuściłem serwis.
Co kupić. Ciekawy dodatek do allegro. Filtry wyszukiwarki nie skupiały się prawie w ogóle na parametrach technicznych, a na bardziej wizualnych i użytecznościowych cechach (bardzo ciekawa odmiana w stosunku do konkurencji). Jednak tutaj również zgubiłem się w użytych określeniach. Nie wiem, co oznacza “łatwość zapięcia” (czy inne zapina się bardzo ciężko?), czy “wysoka jakość” nie zawiera w sobie “wytrzymałości”, “dobrze działającego zacisku” (gdzie w zegarku jest zacisk?), “niezawodnego mechanizmu” i “bardzo dobrego wyświetlacza”? Brakowało mi też, choćby orientacyjnych, cen oglądanych produktów. Dużym plusem była umiarkowana ilość opinii użytkowników – były wyważone, nie wyglądały jak spam albo reklama i były w ilości pozwalającej na przeczytanie wszystkich w skończonym czasie.
Skąpiec zamiast do działu z zegarkami przeniósł mnie na stronę główną. Zegarków nie znalazłem tam prawie wcale – po wybraniu, że chcę skórzany pasek otrzymałem jedną sztukę, co nie byłoby złe, gdyby ten produkt mi się spodobał, ale niestety wybredny jestem :-)
Zakończenie
Wyszedł mi trochę przydługi wpis, ale chciałem dokładnie i, na ile się da, obiektywnie ocenić moje boje z internetem. Muszę przyznać, że zostałem pokonany, co nie oznacza, że internet wygrał. Mam nadzieję, że jeżeli kiedykolwiek będą projektował sklep internetowy, uda mi się popatrzeć na niego oczami klientów takich jak ja teraz i uniknąć błędów, o których pisałem, a także innych :-)
Morał z historii jest taki, że kupując zegarek najlepiej iść do tradycyjnego sklepu i zagrać trudnego klienta przed człowiekiem po drugiej strony lady :-)

